Dziki zwierz albo rzecz o tym, że mały skok w bok nie zawsze odbija się czkawką

O tych zakupach w Łodzi w Pinsoli, przy okazji których trochę zmokłam oraz przemierzyłam kawał drogi z dworca na piechotę, bo komunikacja miejska totalnie mnie zawiodła, już napomknęłam przy okazji mojej sukienki w paseczki. Nie rozpisywałam się wówczas zanadto na temat całych zakupów, ale powiem Ci teraz, że zaszalałam, że ho ho. Bo nakupiłam całe długie metry rozmaitych materiałów, których do tej pory oczywiście nie byłam w stanie przeszyć. I oprócz takich zupełnie w moich kolorystycznych klimatach (niebieski i różowy nadal rządzą) oraz wzorach (paski – co za brawura) upatrzyłam sobie taką jedną wiskozę, co do której byłam absolutnie pewna, że muszę ją mieć, jak również że w moim przypadku jest to absolutne wzorzyste szaleństwo i chyba jednak od tego deszczu to mnie trochę pogięło. Albo na skutek przemoczenia nastąpiło zwarcie styków. Niezrażona jednak podszeptami mojego złośliwego ja trzymałam się wytrwale myśli, że uszyję sobie szaloną bluzkę. Przy czym jeszcze nie miałam koncepcji, jaka ona ma być. Sam wzór nadał jej to miano.

IMG_6914IMG_6901IMG_6898

A potem to już jednak popłynęłam. Czasami, ale nie do końca jestem w stanie określić, co ma na to wpływ, myślę sobie, a może uszyję coś „nieswojego”. Takiego, czego, racjonalnie podchodząc do swoich potrzeb, raczej nie zdecydowałabym się uszyć. Może to dobry nastrój, który pozwala spojrzeć na sprawę trochę z innej perspektywy, na zasadzie, że ej, przecież świat się nie zawali, jak się okaże, że jednak nie pasuje, a zawsze się znajdzie ktoś, kto przytuli chętnie taką rzecz, a Ty poćwiczysz umiejętności. Tak, myślę, że właśnie to mnie pchnęło, żeby wybrać sobie fason z odkrytymi ramionami i rękawami. Jak dla mnie – totalna awangarda.

IMG_7773IMG_7810

No i co ja sobie teraz o tym myślę? Ano tyle, że czasem to jednak warto dać się uwieść jakiejś pokusie. Zwłaszcza takiej, gdzie mimo wszystko niezależnie od rezultatu coś zyskujesz. Nadal uważam, że uporządkowanie szafy i narzucenie sobie jakiegoś rygoru w odzieżowego dobrze robi głowie, portfelowi i przyrodzie, ale taki eksperyment też raz na jakiś czas warto przeprowadzić. Co się okazało? Na przykład to, że wcale się z takim zwierzęcym wzorem nie gryzę. Że odkryte ramiona przy zakrytej całej reszcie świetnie sprawdzają się na rowerze. Że obszerny fason przy tak zwiewnej tkaninie wcale nie robi krzywdy sylwetce (a można pod bluzką schować nerkę, która kolorystycznie w ogóle nie pasuje do reszty stroju). I że ogólnie rzecz ujmując, w stroju, o którym w pierwszej chwili pomyślałabym, że to nie dla mnie, czuję się po prostu dobrze. O!

IMG_6927

Metryczka:

  • Wykrój: Burda 3/2017 model 116
  • Rozmiar: 38
  • Tkanina: wiskoza od Pinsola.pl (tego koloru już nie ma, ale są inne z tym wzorem); zużycie jak w przepisie
  • Modyfikacje: zrezygnowałam z zapięcia z tyłu i plisę dekoltu tyłu skroiłam jako jedną część, głównie z obawy, że guziczki mogą zbyt ciążyć i ciągnąć dekolt; jest on na tyle duży, że bluzka swobodnie przechodzi przez głowę
error

8 thoughts on “Dziki zwierz albo rzecz o tym, że mały skok w bok nie zawsze odbija się czkawką

  1. Cześć,

    Naprawę warto było zaryzykować. Ten materiał może i ma wzory, ale za to jaki jest piękny 😀 No i jak Ci w nim do twarzy. Ślicznie wyszło 😀

    Pozdrawiam
    Kasia

    1. Kasiu, dziękuję 😊. No właśnie ten materiał mnie tak urzekł, że pomyślałam siebie, a niech tam, raz się żyje 😉. Cieszę się bardzo, że efekt i Tobie się podoba.
      Pozdrawiam serdecznie!

  2. Kasiu, co ja tu widzę! Fason i ten print! What!
    I co Ci muszę powiedzieć, obie rzeczy dobrane super a wniosek z tego taki, że czasami warto wyjść poza swoją strefę komfortu. Ja gołych ramionek nie próbowałam, i jakoś do tego typu przekonać się nie mogę… no może w przyszłym roku, ale to się okaże 😁
    Bardzo Ci pasuje cała ta wersja 👍😃
    Pozdrawiam cieplutko

    1. No właśnie! Gdybym tak z boku spojrzała na siebie, to powiedziałabym dokładnie to samo 😁. Z tymi ramionkami tylko trzeba uważać, bo się lubią czasem tak niepostrzeżenie przysmażyć 😅. A co do strefy komfortu to powiem Ci, że mam wrażenie, że już się trochę w niej nasiedziałam i teraz dla odmiany chce mi się czasem czegoś nowego spróbować. Jak za którymś razem przesadzę, to pokornie do niej wrócę.
      Pozdrawiam serdecznie!

    1. Anettko, pięknie dziękuję 🙂. Staram się za każdym razem, żeby to, co pokazuję, nawet jeśli jest to tylko bluzka, wyglądało ciekawie.
      Pozdrawiam gorąco!

Pozostaw odpowiedź Kasia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *