Jestem, szyję

Zaraz czerwiec się skończy, zaraz wreszcie odetchnę. Szyciowo wypełniałam sobie niemal każdą wolną chwilę, ale plan jak na moje możliwości miałam ambitny. Uszyłam sukienkę na wesele i garnitur dla Bąka (kieszenie, wypustki, patki, podszewka – full zestaw po prostu). W międzyczasie zaś powstawały drobiazgi.

Na Dzień Matki w ramach nieco spóźnionego prezentu dla mamy z resztek po sukience na wesele uszyłam dwie poszewki na jaśki. Wierzch, jak widzicie, to materiał właściwy, od spodu jest już tylko podszewka. DSC05512

Dla małej damy  na podstawie tutorialu dziewczyn z Eti uszyłam torebkę–kotka. Projekt zyskał aprobatę :).DSC05543DSC05544

Dla dużej damy zaś z niewielkiej ilości materiału, z którą długo nie wiedziałyśmy, co zrobić, uszyłam letnią batystową spódniczkę wg wykroju z Burdy 4/2013 model 117 B. Żeby zbytnio się nie wypychała w newralgicznych miejscach, została wzbogacona cieniutką siateczkową podszewką. DSC05546

Na dziś to tyle, następnym razem pokażę nasze weselne odzienia. Do zobaczenia!

0 thoughts on “Jestem, szyję

  1. To dobrze, że żyjesz i szyjesz 🙂
    Kto by pomyślał, że tkanina z sukienki będzie się prezentować równie pięknie na poduszkach ! A ta torebka z kotkiem- podziwiam, musiałaś włożyć mnóstwo pracy, bo to takie malusie, ale z wieloma detalami i widać że pięknie dopieszczone 🙂 Z pewnością ta mała dziewczynka musiała być przeszczęśliwa ! 🙂

    1. w imieniu małej dziewczynki potwierdzam, kotek robi szał 🙂 jako właścicielka żółtej spódniczki dodam tylko, że materiał był niewdzięczny, gdyż przedarty brutalnie przez Dżibutańskiego handlarza tkaninami stracił to czego jako laik nazwać nie potrafię (formę, strukturę, kształt?? generalnie układ nici do nici)
      PS. Buziaki!! Mańka pyta, kiedy znowu przyjedziecie i tęskni za Małym okrutnie 🙂

      1. Kąpię się w miodzie, który na me serce spłynął :).
        Przyjedziemy, jak tylko znowu nam się terminy zgrają. A za rok to znowu na bank na piknik :D.

    2. Natalia, to naprawdę zwariowany czas :). Ale już na szczęście hamuję. A tkaniny, jak się okazuje, można wykorzystywać do rozmaitych uszytków. W końcu ogranicza nas tylko wyobraźnia :).
      A co do kotka to muszę napisać, że szycie takich rzeczy sprawia mi wielką frajdę. Czasami potrzeba mi odskoczni od szycia ubrań. I zabawy kolorami :).

  2. Czekam niecierpliwie na kreacje weselne 🙂 Ale przerywnik też mi się podoba – zwłaszcza kotkowa torebusia, bo sama nie znoszę szyć takich malutkich rzeczy 🙂

    1. Torebeczka to moje nieuświadomione i niespełnione marzenie z dzieciństwa. Miałam jedną, plastikową, chyba różową. A może czerwoną? Taką w każdym razie jak wszystkie inne dziewczynki w przedszkolu, które dostały taki prezent z okazji Dnia Dziecka ;).

  3. Niezwykle elganckie poduchy! Kocia torebka musia przynieść spor radości obdarowanej – jest pełna uroku i do tego z urocza podszewką w gorszki – no cukiereczek 🙂

    1. Dziękuję :). Poduchy wyszły zdecydowanie w stylu glamour, więc zdecydowanie trafiły w gust mamy. A torebusia została przyjęta z uśmiechem od piątki do piątki, więc chyba się spodobała :).

  4. Moja dwulatka oszalałaby na punkcie tej kociej torebeczki 🙂 Cudna! Zdecydowanie wciągam na długą listę planowanych prac 🙂 Obawiam się tylko, że zanim zdołam to wszystko uszyć, Mała będzie już zainteresowana zupełnie inną tematyką 🙂 Pozdrawiam i gratuluję – świetne prace!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *