Kilka słów o konstrukcji. Oraz sukienka

Nauka konstrukcji była moim celem już od dłuższego czasu. Złożyło się na to wiele czynników, przy czym jednak ten dotyczący rozwijania swoich umiejętności i zdobywania wiedzy był tym dominującym. Nie jest też tak, że poszłam na kurs, będąc zupełnie zielona w temacie – wcześniej zaliczyłam kurs konstrukcji spódnicy podstawowej i jej modelowania, później zaś stopniowo zaczęłam gromadzić literaturę związaną z tematem. Na własną rękę postanowiłam pobawić się jeszcze w konstrukcję spodni, korzystając ze zgromadzonych materiałów. Próby te okazały się całkiem satysfakcjonujące. Wraz z nimi jednak pojawiło się całkiem sporo pytań, na które nie znajdowałam odpowiedzi w podręcznikach, i to był ten moment, kiedy uznałam, że bez kontaktu z żywym człowiekiem, a co za tym idzie – jego wiedzą i doświadczeniem, mogę utknąć w miejscu, z którego nie będzie mi się chciało ruszyć dalej. Zapisałam się więc na kurs i podekscytowana czekałam na sierpień.

No dobrze, a czym w ogóle jest ta konstrukcja? To nic innego jak narysowanie wersji podstawowej danego elementu odzieży na siatce konstrukcyjnej na papierze lub w odpowiednio stworzonym do tego programie po dokładnym zdjęciu miary z modela. Ta siatka to kolejne odcinki będące wprost zdjętymi wymiarami lub wyliczeniami z wzorów podanych w danej metodzie konstrukcji umieszczonymi w odpowiednim porządku. Wydaje się skomplikowane, ale w przypadku spódnicy ołówkowej czy bluzki bez zaszewek, a nawet spodni wcale takie nie jest. Tak naprawdę konstrukcja to tylko punkt wyjścia. Zabawa rozpoczyna się dopiero podczas modelowania, czyli tworzenia konkretnych fasonów. I to była ta najprzyjemniejsza, najbardziej rozwijająca i otwierająca umysł część zajęć. Jeśli ciekawi Cię, czy było warto, to odpowiem bez wahania, że tak.

IMG_0968IMG_0946IMG_0940

Dziś pokazuję pierwszą rzecz, wariację sukienki koszulowej, którą uszyłam na podstawie samodzielnie stworzonego wykroju, ten zaś powstał z modelowania bluzki podstawowej z zaszewką piersiową. Przy jej tworzeniu założyłam sobie, że ma mieć jak najmniej elementów składowych, by móc ją uszyć błyskawicznie, choć kieszenie są absolutnie obowiązkowe, być dość luźna, a docelowo stać się bazą do tworzenia coraz to nowych modeli z różnych materiałów. W tej wersji jako elementy charakterystyczne wymyśliłam sobie stójkę i rozcięcie w stylu polo oraz wiązane mankiety.

IMG_0962IMG_0957IMG_0959IMG_0950IMG_0949

Konstrukcja i modelowanie sukienki bez rękawów i dodatków nie sprawiły mi większych problemów. Po uszyciu bluzki podstawowej bez luzów byłam już w stanie ocenić, jakie powinnam dodać w tej sukience, by osiągnąć zamierzony efekt. Poza tym zamiast klasycznych zaszewek wybierających z przodu i tyłu postanowiłam zrobić takie jak w mojej pasiastej sukience uszytej z wykroju z Burdy. Takie rozwiązanie pozwoliło mi zostawić w pasie tyle luzu, by sukienka swobodnie dawała się wciągnąć przez głowę, a ściągnięcie jej w talii paskiem nie wywoływało wrażenia, że jest tam czegoś za dużo. Za to przy tej małej niepozornej stójce się narobiłam. Pięć razy ją konstruowałam, modelowałam i doszywałam do próbnej wersji sukienki, aż wreszcie uzyskałam oczekiwany efekt, czyli jej przyleganie do szyi. Konstrukcja rękawa po przygodzie ze stójką przebiegła już zupełnie  bezproblemowo. Wiązany mankiet natomiast miał w zamierzeniu nawiązywać do wiązania w pasie (chociaż lniany pasek można zamienić na jakiś skórzany w kontrastowym kolorze). Sukienka ma maksymalną długość, na jaką pozwolił mi posiadany kupon lnu. Dotychczas nie nosiłam się raczej w takich długościach, ale ostatnio mam potrzebę sprawdzania ubraniowych nowości. Jakby co, sukienkę zawsze będę mogła skrócić.

IMG_0942IMG_0967IMG_0963

I taka oto jest moja pierwsza w pełni samodzielnie wymyślona, skonstruowana i uszyta sukienka. Nie są to Himalaje krawieckich możliwości, ale na kursie nauczyłam się też, że papier przyjmie wszystko, materiał natomiast  już niekoniecznie. Bardzo nie chciałam się zniechęcić już na początku tej przygody, a jednocześnie zależało mi na wymyśleniu i uszyciu czegoś, w czym będę czuć się dobrze i chodzić na co dzień. Ta sukienka w pełni spełnia moje oczekiwania. Nawet jeśli w ferworze szycia pomyliłam się i sukienka zapina się nie na tę stronę, na którą powinna.

IMG_0904

Metryczka:

  • Wykrój: własna konstrukcja
  • Rozmiar: własne wymiary, coś między 36 a 38
  • Materiał: len 2,5 x 1,4 m

15 thoughts on “Kilka słów o konstrukcji. Oraz sukienka

    1. Jest piękna ! Rzeczy z własnej konstrukcji i pomysłu cieszą najbardziej 😊 detale na rękawach i ten piękny dekolt sprawiają że sukienka jest cudna !

      1. Faustyna, masz rację! Satysfakcja jest ogromna! I radość wielka, że te ręce i ta głowa mają taką moc sprawczą 😊. Normalnie chce się więcej! Dziękuję Ci pięknie.

    2. Ala, dziękuję! To był mój chytry plan, żeby było prosto i łatwo, żeby mieć zachętę do dalszych prób. Cieszę się, że Ci się podoba!

  1. Jedyne słowa jakie się na usta cisną to gratulacje👍😍. Efekt piękny a najważniejsze że spelnia Twoje oczekiwania. A że zapina się niestandardowo? To dokladnie tak jak mój pierwszy oversize płaszcz, który szyłam z wypiekami na twarzy🤣🤣🤣😁

    1. No z tego płaszcza to się trochę uśmiałam, ale to tylko dlatego, że teraz mam pewność, że dokładnie rozumiesz moje emocje podczas szycia tej sukienki. Bardzo CI dziękuję!

  2. Kasiu, dziwaczenie i wymyślanie przy wykroju nie zawsze idzie w parze z wygodą, wyglądem itp. Przekonałam się przez lata, że te klasyczne jednak pozostają ze mną na długo. O wyjątkowości rzeczy nie świadczy często jej wymyślny krój, ale sama tkanina i małe detale, które z prostej sukienki mogą zrobić wystrzałowy ciuch. A swoja drogą taka wersja sukienki bardzo do mnie przemawia i bardzo mi się podoba 😍👌💗

    1. Jest dokładnie tak, jak piszesz. Najchętniej na co dzień chodzę właśnie w takich prostych rzeczach, które łatwo zestawiać z innymi, łatwo prać i prasować. I takie też najczęściej szyję. Od czasu do czasu co prawda przydarzy mi się jakiś skok w stronę ekstrawagancji (ale tylko w moim ujęciu, bo ja jednak dość zachowawcza jestem), ale klasyka i prostota zawsze w ogólnym rozrachunku wygra. Bardzo Ci dziękuję!

  3. Cześć,
    Widać, że będziesz świetnym konstruktorem. Efekty są naprawdę olśniewająca 🙂 Aż się nie mogę doczekać kolejnych podejść do konstrukcji!!
    Pozdrawiam
    Kasia

    1. Pierwsze koty za płoty, ale jeszcze dużo pracy przede mną. Bardzo się cieszę, że wierzysz w mój potencjał. Myślę, że jeszcze pojawią się w 100% moje ubrania.
      Pozdrawiam serdecznie!

    1. Ze swoim nazwiskiem to cukiernię powinnam otworzyć ;). Nie wiem, czy jakąś kolekcję kiedykolwiek stworzę, ale chciałabym dalej rozwijać się w tym kierunku. Myślę, że z takim dopingiem i wsparciem to nie będzie trudne. Ściskam mocno!

  4. Kasiu,
    Gratulacje :)))))))))))) Bardzo udana konstrukcja, śliczne, delikatne detale , szczególnie podobają mi się mankiety 🙂 Teraz tylko konstruować, modelować i szyć, a patrząc z jakim zapałam realizujesz projekty tego Ci nie zabraknie 🙂 Sobie życzę takiego nastawienia i działania !
    Sukienka wygląda na bardzo wygodną, w świetnie pasującym Ci kolorze więc myślę, że będzie Ci często towarzyszyć pozytywnie nastrajając.
    Pozdrawiam cieplutko 🙂

    1. Ada, jak to miło przeczytać taki komentarz 😊. Od razu czuję sie podwójnie zachęcona do tego, by realizować kolejne pomysły. Myślę, że i Tobie zapału nie brakuje, wszak uszycie garnituru to nie lada wyzwanie. Ale i tak Ci życzę, żeby chęć i wena były przy Tobie zawsze, a wraz z nimi entuzjazm, z którym zawsze tak przyjemnie sie tworzy. Dziękuję Ci z całego serca! I sle uściski 😘.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *