Kombinezon w stylu boho

Och, ile to ja się nakombinowałam, zanim wymyśliłam, co też mogłabym uszyć z tego dwumetrowego kawałka bawełny z borderem po obu stronach. I nie byłoby to takie może wyzwanie, gdyby nie to, że ta bawełna to była lekko elastyczna po długości, a nie szerokości, a realizację pierwotnego pomysłu porzuciłam w chwilę potem, kiedy na stronie ze stylizacjami Burdy zobaczyłam dokładnie taką kieckę, jaką zamierzałam uszyć. Zacznę jednak od początku i jeśli macie ochotę towarzyszyć moim wspomnieniom, zapraszam do lektury. A było to tak…

Jako osoba już kompletnie zbzikowana na punkcie szycia mam wzrok zaprogramowany na wyszukiwanie witryn sklepowych z szyldami „TKANINY” i „PASMANTERIA”. Rozumiecie to, prawda? Kiedy jeżdżę w rodzinne strony, lubię sobie od czasu do czasu zajrzeć do tamtejszych sklepów i zrobić jakieś małe zakupy (z tych zakupów właśnie powstał mój ostatni spodniowo-bluzkowy komplet). Ale co to dopiero jest za radość, kiedy w jakimś nowym miejscu natknę się (albo wręcz specjalnie wyszperam o tym informację w odmętach internetu – ale o tym to już historia na kolejny wpis) na jakiś sklep z tkaninami i to w dodatku całkiem dobrze zaopatrzony. No radość nie ma wtedy granic, a ja nie byłabym sobą, gdybym chociaż nie zerknęła, co tam ciekawego mają. I tak właśnie było tym razem, czyli dwa lata temu, kiedy z plecakiem na plecach i dwuipółatkiem za rączkę wybrałam się pociągiem na weekend do Gdyni, by zażyć nieco morza i kąpieli słonecznych. Okazało się, że tuż za rogiem placyku, przy którym wynajęłyśmy z koleżanką mieszkanie, znajduje się sklep z materiałami wszelakiej maści. Jakież to było szczęście, kiedy okazał się otwarty w sobotę, a ja mogłam zostawić na chwilę koleżankę, dziatwę i oddać się buszowaniu. I tylko ograniczone miejsce w plecaku spowodowało, że kupiłam kawałek dzianiny na bluzkę dla mamy i dwa metry bawełny na sukienkę. Wybrałam ją, ponieważ chciałam koniecznie jeszcze raz uszyć sukienkę podobną do tej, a było to wtedy, kiedy nie podjęłam się jeszcze jej zmniejszania i nie sądziłam, że jeszcze ją założę.

Z planami szycia nowej sukienki wróciłam do domu. I jak już napisałam, plany porzuciłam, gdy przeglądając realizacje modelu 133 z Burdy 8/2012, ujrzałam identyczną sukienkę. Tak właśnie miała wyglądać moja… Zniechęcona materiał wrzuciłam do mojego składu i co jakiś czas wyciągałam z niego, zastanawiając się, co mogłabym z nim zrobić. Moje myśli cały czas krążyły wokół sukienki, ale niezależnie od tego, jaki model bym wybrała (a szukałam rozkloszowanego), w efekcie otrzymałabym sukienkę podobną do tej uszytej przez Barking. Po jakimś czasie porzuciłam wizję rozkloszowanej kiecki na rzecz czegoś bardziej dopasowanego. Ale wciąż się nie mogłam zdecydować, bo taka sukienka wymagałaby podszewki. A ja podszewki nie chciałam. Zaczęłam myśleć znowu i wyszło mi z tego, że mogłabym wykorzystać same bordery do jej uszycia, a wtedy podszewka byłaby zbędna. I już byłam gotowa szyć sukienkę z modelu, który wykorzystałam dwukrotnie (Snowflake i Sztywniara), aż w maju tego roku dopadło mnie nagłe olśnienie. Kombinezon! Kombinezon będzie idealny! DSC09081DSC09078DSC09077DSC09092DSC09093

Ponieważ wykroju wówczas odpowiedniego nie miałam (teraz już jest, w licowej Burdzie), punktem wyjścia uczyniłam wykrój na spodenki od tego kombinezonu, skracając nieco ich stan z przodu i bardziej z tyłu oraz dodając rozcięcia na szwach bocznych nogawek. Sprawdziłam, ile mi to zabierze borderu z tkaniny i potem już wiedziałam, co zrobię dalej. Resztę ozdobnych brzegów pocięłam na pasy, które widzicie w postaci ozdobnego wykończenia dekoltu, a górę kombinezonu uszyłam z białego środka. Nie pamiętam już z którego wykroju korzystałam, rysując górę, ale to i tak nie ma większego znaczenia, bo i tak każdy musiałabym przerobić nieznacznie, by móc później naszyć cięte po nitce prostej listwy ozdobne. Początkowo chciałam, żeby były one wiązane na ramionach, ale po zrobieniu kokardy próbnej zmieniłam zdanie, zrobiłam tunele i wciągnęłam sznurki ozdobione koralikami. To samo w pasie. Wiązanie pełni tylko funkcję ozdobną, natomiast do zapasu szwu łączącego górę i dół wszyłam gumę, żeby kombinezon równomiernie się marszczył. Mimo że kombinezon to raczej nieduża forma, z tkaniny, a zwłaszcza borderu zostały mi ledwie ścinki. DSC09126DSC09125DSC09119DSC09121

No i powiem Wam teraz, że w upały to on się sprawdza idealnie. Odsłania dużo, nie klei się do ciała i jest tak lekki, że się wcale o nim nie pamięta, że się go na sobie ma. Na wakacjach to mi się akurat przydał tylko raz i nawet upałów wtedy nie zaznałam, ale teraz, kiedy z nieba leje się żar, to on jest niezastąpiony. No naprawdę lepszego ciuszka to ja sobie nie mogłam z tej tkaniny wymyślić. Jakież to szycie jest kreatywne! Jak mnie cieszą takie udane projekty! DSC09094DSC09095DSC09099DSC09128DSC09130DSC09131

DSC09138
Im bliżej morza, tym bardziej głowę urywało…

Pewnie i Wam przydarzyły się takie długofalowe, ale zakończone sukcesem projekty. Jeśli macie chęć podzielić się ze mną swoimi opowieściami, podlinkujcie w komentarzach swoje posty. Z chęcią u Was pobuszuję.

Pozdrawiam serdecznie, Kasia!

0 thoughts on “Kombinezon w stylu boho

  1. Kasiu jak patrzę na ten kombinezon, to o sukience nawet nie wspomnę jaka mogła by być, bo po co jak kombinezon wyszedł fantastycznie, wygody, piękny, niezwykle twarzowy. Czasami trzeba troszkę pomysleć i przetrawić tudzież zweryfikowac swoje pomysły. Jak to dobrze, że nie uszyłaś sukienki, byłaby taka oczywista a tak jest kombinezon i to taki superowy. Wygladasz rewelacyjnie, a przy dziecku na pewno tez wygodniejszy niż kiecka 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Jestem bardzo zadowolona, że wymyśliłam sobie ostatecznie ten kombinezon. Zabawa z nim nauczyła mnie też właśnie tego, że nie ma co podejmować pochopnych decyzji i czasem warto poczekać 🙂. Cieszę się, że mamy podobne zdanie w tej kwestii. Ale ja, jako typ, który działa czasem zbyt szybko, niejednokrotnie muszę sobie o tym przypominać i dawać dowody, że powściągliwość się opłaca 🙂. Miło mi, że kombinezon Ci się podoba!

    1. Dziękuję!
      Teraz kupuję raczej tkaniny z przeznaczeniem na coś konkretnego, ale jak pokazał ten przypadek, czasem muszę te swoje pomysły pozmieniać 🙂. No i wtedy to bywa, że zajmuje mi to całkiem sporo czasu.

  2. A;e piękny, już Ci go zazdroszczę, jest cudowny. Wszystkie kombinacje i perypetie, które przeszłaś warte były tego uszytku, wiesz jaką jestem fanką kombi, jak dla mnie to prawdziwe dzieło. Zdjęcia śliczne, jak można uroczo spędzić dzień w takim kombi. 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Anettko, jak ja się cieszę, że Ci się ten kombinezon podoba! Twój komentarz sprawił mi wiele radości. Powiem Ci, że mam w planach uszycie jeszcze jednego, tym razem z długimi spodniami. Zobaczymy, co mi z tego wyjdzie, bo mnie szycie tych kombinezonów i spodni w ogóle bardzo ostatnio rozochociło 🙂. Dziękuję bardzo!

    1. A do tego odcinają moją twarz od bezpośredniego sąsiedztwa tej ostrej bieli, z którą mi nie po drodze, więc można przypisać im jeszcze jeden atut 😉. Dzięki wielkie!

  3. Kasiu , kombinezon rewelacyjny nic dodać nic ująć pięknie wykorzystałaś materiał, moim zdaniem poradziłaś sobie znakomicie!!! Ja również mam podobny problem kupiłam kupon pięknej satyny jedwabnej i jak się okazało rozciąga się ona po długości a nie szerokości i mam teraz ogromny problem jak go skroić no powiem Ci masakra! Pozdrawiam!

    1. Sylwia, dziękuję bardzo! Musiałam sporo czasu poświęcić na myślenie, wertowanie gazet i przeczesywanie internetu, ale opłaciło się 🙂. Jestem przekonana, że ze swojej satyny uszyjesz coś wystrzałowego, a my będziemy zbierać szczęki z podłogi.

  4. Przy dzisiejszych upałach z wielką zazdrością oglądam te zdjęcia 🙂 Musi być naprawdę przyjemnie w takim udanym kombinezoniku. Dobrze wykorzystany materiał, ładnie przemyślałaś wykończenie 🙂 Ciągle mi się zdaje że kombi to nie moja bajka, ale tak uroczo wyglądasz w swoim, że muszę się zastanowić czy nie uszyć :-))) Pozdrawiam!

    1. O jak mi miło! Dziękuję za ten przemiły komentarz 🙂. Tak sobie myślę, że może warto spróbować z tym kombinezonem. Ja swój pierwszy szyłam pełna obaw, a teraz mi wychodzi, że co roku sobie sprawiam chociaż jeden, tak mi ta część odzieży przypadła do gustu. Lada moment będę szyć kolejny. Spróbuj, może i Ty się przekonasz 🙂.

  5. Kasiu dobrze zrobiłaś ,że uszyłaś z tej tkaniny kombinezon bo wyszedł rewelacyjny. Doskonale zaprojektowany. Bardzo mi się podoba.
    Na lato jest to niezastąpione odzienie.
    Pozdrawiam Ania:)

  6. Również szyłam ten model tyle że z gładkiej tkaniny. twój mnie niezmiernie zauroczył , to w jaki sposób wykorzystalas bordery , jakby były stworzone do tego modelu 😊 bardzo elegancko prezentuje się Twój kombinezon i pierwsze skojarzenie jak go zobaczyłam to gorące Włochy 😁 pozdrawiam

    1. Tak właściwie to szyłam ten kombinezon bez wykroju. Dopiero później okazało się, że przypomina ten z lipcowej burdy. Taki z gładkiej tkaniny wygląda zupełnie inaczej, ale dzięki temu masz swobodę w dobieraniu dodatków 🙂. Cieszę się, że podoba Ci się ten mój, a Twoje skojarzenie jest bardzo przyjemne. Oj, chętnie wybrałabym się do Włoch… 🙂

  7. Kasiu, świetny kombinezon! Chociaż niezbyt jestem przekonana do tego rodzaju odzieży, to oglądając Twoja interpretacje i kilka z innych blogów, powoli pekam… I szczerze mówiąc to Twoje poprzednie szerokie spodnie (bardzo mi przypadły do gustu) byłyby całkiem niezła baza do kolejnego. Też tak mam że kupię tkaninę i przekladam z miejsca w miejsce bo nie mogę się zdecydować co z niej uszyc. Praktycznie z każdą tkanina mam takie dylematy 🙂 pozdrawiam 🙂

    1. Asiu, dziękuję za komentarz! Bardzo się cieszę, że kombinezon przykuł na tyle Twoją uwagę, że jesteś gotowa się przełamać 😉. To naprawdę fajny ciuszek. A szerokie spodnie zamierzam właśnie wykorzystać do uszycia kolejnego kombinezonu, choć być może odrobinkę je zwężę. Wszystko wyjdzie w praniu 🙂.

  8. Cześć,
    Kombinezon rewelacyjny. Naprawdę jestem pod wrażeniem 🙂
    Juz nie mówiąc o materiale, który jest niesamowity. Sama chętnie bym coś z niego uszyła.

    Pozdrawiam,
    Kasia

  9. Świetny kombinezon, nieźle go sobie wymyśliłaś! 😀 Wygląda na bardzo wygodny i do tego bardzo dobrze się prezentuje 🙂 Widać, że dobrze się w nim czujesz 🙂 Piękne zdjęcia! Pozdrawiam 🙂

  10. Taaaaaa… wszystko, o czym piszesz, to prawda. Też wyszukuję sklepów z tkaninami (nawet mój małżonek mi w tym pomaga) wszędzie, gdzie jestem. I też często mam jakiś zajebongo kawałek i za chiny nie mogę dojść, co z niego uszyć. I z doświadczenia wiem, że olśnienie przychodzi w swoim czasie i nie ma się co zmuszać. Twoje olśnienie było rewelacyjne. W kombinezonie wyglądasz świetnie i wierzę, że na upały sprawdza się idealnie. Podoba mi się, jak wykorzystałaś border. Naprawdę cudo!

    1. Pokrewne szyciowe dusze! 😀 Jak to miło przeczytać, że ktoś ma podobnie. Od razu mam takie poczucie, że nie jestem sama sobie na tym świecie takim bzikiem 😉. Cieszę się, że efekt mojego kombinowania tak Ci się spodobał. Powiem Ci bez ściemy, że ten kombinezon jest super! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *