Mamusia, a uszyjesz mi…

… koszulkę, taką wiosenną, i będzie na niej kwiatek, trawka, blok… albo nie – trawka, może jakiś blok, słońce…

Uwielbiam w moim dziecku tę jego wyobraźnię i wiarę w to, że potrafię zrobić dla niego wszystko, o co poprosi. No a skoro póki co za każdym razem te prośby udaje mi się spełnić, dziecko nie narzuca sobie absolutnie żadnych ograniczeń, a lista życzeń czasem zdaje się nie mieć końca 😀 Tym razem jednak postanowiłam zmienić taktykę. Dobra – powiedziałam – uszyję, ale ty mi narysujesz to, co ma być na tej koszulce. Umowa  została zawarta, po czym każde z nas zajęło się swoim zadaniem. Efekt zaś widzicie na zdjęciach. DSC00884

Jak rysunek znalazł się na koszulce? To akurat całkiem proste i sprytne rozwiązanie, zwłaszcza, jeśli tak jak mi czasem zdaje się Wam, że nie nadążacie za wyobraźnią swoich latorośli 😉 Otóż zeskanowałam to, co narysował syn, a następnie wydrukowałam na papierze transferowym i przeniosłam zgodnie z instrukcją na koszulkę. To już moje kolejne podejście do tego papieru (zerknijcie tu). DSC00885

Jak w praktyce sprawdza się taki wydruk na koszulce? No cóż, nie jest to najtrwalsze rozwiązanie (choć nie wiem jeszcze, jaki wpływ na to ma jakość papieru i czy są istotne różnice w papierach różnych producentów). Poprzednim razem nie zwracałam na to przesadnej uwagi, więc i nadruk z koszulki schodził stopniowo z każdym praniem oraz prasowaniem. Tym razem, mając już trochę doświadczenia, postanowiłam sprawdzić, jak to będzie, gdy będę jednak trochę bardziej uważać. Na razie pranie w niskiej temperaturze i prasowanie żelazkiem ze specjalną stopą (taką nieprzywierającą) albo przez papier do pieczenia sprawdza się całkiem nieźle, a aplikacja pozostaje nienaruszona. Spore znaczenie ma też to, że dzianina bardzo nieznacznie się rozciąga. Nie ma się jednak co czarować – prędzej czy później rysunek zacznie się odklejać, tak samo zresztą jak w przypadku sklepowych ubrań. Ale nie martwi mnie to w ogóle, będzie powód, żeby przyjąć kolejne zlecenia 😉 DSC00878

Ps. A  tymczasem powiem Wam w sekrecie, że na pokazanie czekają jeszcze spodnie, dres, szyje się płaszcz, a kurierzy znoszą mi paczki z tkaninami. Czasu mało, ale staram się małymi kroczkami realizować kolejne pomysły. Do zobaczenia niebawem!

Pozdrawiam serdecznie, Kasia!

0 thoughts on “Mamusia, a uszyjesz mi…

  1. Cześć,
    Rewelacja 🙂
    W sumie zwyklak, do użycia bardzo szybko i bez problemów, a jaki oryginalny! No i obdarowany jaki szczęśliwy 🙂
    Pozdrawiam,
    Kasia

    1. Dziękuję! Zwykle zwyklaków nie pokazuję, ale chciałam pokazać, że z dziećmi i dla dzieci szycie ma czasami zupełnie inny wymiar 😆

      1. Zwyklaki są super! Też je pokazuj 🙂
        A szycie dla dzieci jest rewelacyjne. Mam nadzieję, że szybko doczekam się swoich, to będę szyć dla nich w każdej wolnej chwili! W ogóle to chciałbym szyć dla dzieci zawodowo. To praca marzeń.
        Pozdrawiam,
        Kasia

  2. Świetny pomysł z tym transferem ( chyba kiedyś już chwaliłam Twoją poprzednią wersją 🙂 . Koniecznie muszę Ci go podkraść i wdrożyć w życie z moimi dzieciaczkami 🙂 Albo może jakieś poduszki do pokoiku dziecięcego? Też byłyby fajne.

    1. Korzystaj, to naprawdę świetna opcja na zabawę z dziećmi. Poduszki to bardzo dobry pomysł, bo jeśli uszyjesz je z tkaniny, to i nadruk będzie trwalszy. I ich pranie robi się rzadziej, więc są spore szanse, że dłużej będziecie się cieszyć z efektów wspólnej pracy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *