DAMSKIE,  sukienki

Million dollar dress, czyli po polsku „mam taką sukienkę, że dajcie mi jeszcze Oskara, a poczuję, że świat leży u mych stóp”

Okazuje się, że żeby poczuć się jak milion dolarów, wcale tych dolców nie trzeba tyle mieć. Tak właściwie to nie potrzeba ich w ogóle, wystarczy sobie natomiast sprawić odpowiednie odzienie.

Niewykluczone, że sukienka, którą wreszcie udało mi się mi się obfotografować prywatnie (minął ledwie rok z kawałkiem, od kiedy ją mam), mignęła Ci już gdzieś na stronie albo w kanałach społecznościowych Burdy. To jest bowiem ta sama sukienka, którą uszyłam w ramach akcji #1wykrojna10sposobow. Sukienka, a ja w niej, została wówczas sfotografowana przez profesjonalnego fotografa w redakcji, u siebie jednak chciałam ją pokazać po swojemu i w innych niż studyjne okolicznościach. Problemem okazało się jednak to, że jakoś sporo czasu upłynęło, nim te inne okoliczności okazały się na tyle sprzyjające, by wreszcie zrobić jej zdjęcia. W końcu po prostu zupełnie spontanicznie wrzuciłam tę sukienkę do samochodu (aparat jeździ ze mną w zasadzie w każdą podróż) z myślą o tym, że może gdzieś po drodze i w międzyczasie uda się wreszcie ustrzelić trochę zdjęć. No i owszem, udało się, w ogrodzie u teściów, który latem wygląda zachwycająco i szkoda byłoby właściwie nie skorzystać z okazji.

Zatem oto i ona – kopertowa sukienka w wersji maxi, z obszernym dołem, ze wspaniałej tkaniny wiskozowej, która fantastycznie porusza się wraz ze mną. Choć to sukienka jak najbardziej codzienna, za każdym razem, kiedy ją wkładam, czuję się, jakbym szła odbierać jakąś nagrodę.

To, co najbardziej mi się w niej podoba, to lekko zbluzowana góra i ten dół. Sukienka nie ma żadnego zapięcia od pasa aż do kostek, a warstwy spódnicy tylko na siebie zachodzą. I daje to taki efekt, że podczas poruszania się te warstwy się rozchylają sublelnie, ukazując kawałek mojej nóżki. No i jak to się dzieje, to ja się czuję jak bym była Charlize Theron w reklamie perfum j’adore. Znaczy bosko i bardzo pewnie siebie.

Metryczka:

  • Wykrój: Burda WK6338 (wykrój kopertowy).
  • Rozmiar: 38.
  • Materiał: tkanina wiskozowa od miękkie. Co prawda tego wzoru już w sklepie nie ma, ale gwarantuję, że każda inna tkanina wiskozowa będzie wspaniale się nosić i prezentować w postaci takiej sukienki.
  • Modyfikacje: górę uszyłam wg wersji B, jednak zmniejszyłam nieznacznie podkroje pach. Dół z kolei powstał na bazie wersji A, zrezygnowałam jednak z plisy w kontrastowym kolorze, a spódnicę wydłużyłam do wersji maxi.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *