O maksymalizacji formy przy minimalnym zużyciu materii

Po ostatnio uszytej bluzce uznałam, że nadszedł czas na uszycie jakiegoś odzienia wierzchniego. Plan był, narzędzia i materiały potrzebne również. Niestety po przerysowaniu 17 (sie-dem-na-stu!!!) elementów wykroju i ich wycięciu zapał zgasł, chęć pokazała figę, a siły ustąpiły miejsca jakiemuś takiemu ogólnemu sflaczeniu całego jestestwa. Zostawiłam więc szycie, by na łonie rodziny oddawać się bezwstydnie „ulubionym” czynnościom Kopciuszka. Ponieważ jednak ja za nimi nie przepadam, umilałam je sobie od czasu do czasu, buszując w sieci i czytając miłe komentarze na temat poprzedniego uszytku.

Aż tu nagle, podczas prasowania, pierdut!… i mnie olśniło. Przypomniałam sobie, że z szycia sukienki zostały mi jakieś resztki cieniutkiej, kolorowej gazy bawełnianej. Idealnej na letnią bluzkę. Poleciałam sprawdzić, ile mi tego zostało. Trochę się zasępiłam, bo okazało się, że te resztki to właściwie ścinki. Ale zaczęłam kombinować i okazało się, że coś chyba z tego będzie. Porzuciłam zatem pomysł szycia ciepłej kurtki ostatecznie.

Podsumowując – udało mi się na bazie tego samego modelu, co poprzednio, wyczarować bluzkę idealną na lato. Co prawda musiałam iść na kompromis i dodać cięcia (na plecach) oraz zmienić rękaw na krótki, ale to w końcu bluzka na gorące dni pełne słońca.

error

0 thoughts on “O maksymalizacji formy przy minimalnym zużyciu materii

  1. Przepiękna bluzeczka,aż trudno uwierzyć,że ze ścinków : ). No ale jak ktoś kocha to co robi-tak jak Ty to uszyje coś wystrzałowego z krawata i dwóch sznurówek ; ). Następny etap to Project runaway ; ). Teraz tylko trzymam kciuki coby lato nie okazało się srogą zimą i żebyś mogła pomykać w nowej bluzce : ). Pozdrawiam słonecznie : ).

    1. Dzięki! Ty to wiesz, jak dodać komuś skrzydeł 🙂 Jakie by to lato nie było, i tak będę śmigać w tej bluzce. Może będzie to miało moc sprawczą 😉
      Buziaki

      1. A ja wiem czemu zima tej zimy zimą nie jest…bo we wrześniu uszyłam sobie czapkę i rękawiczki i obiecałam,że będę je tej zimy nosić…Dlatego teraz uroczyście oświadczam,że nie uszyję sobie żadnego letniego ciuszka dopóki termometr za oknem nie wskaże 40 stopni na plusie-taką mam schizę przez tą wrześniową czapkę ;).

        1. O widzisz! A ja przyjęłam zupełnie odmienną taktykę 😉 Na lato postanowiłam przygotować się zimą. Ale to tylko dlatego, że wakacje w tym roku zaczynam wcześniej niż we wrześniu. I, o naiwności!, mam nadzieję, że będzie piękne lato 🙂

    1. Dziękuję bardzo! Cieszę się, że podoba się nie tylko mi 🙂 Z radością będę się obnosić z tą bluzką, jak już nadejdzie odpowiednia pora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *