Sukienka z kontrafałdami

Sukienka, z którą dziś do Was przychodzę, to poniekąd efekt nagłego natchnienia spowodowanego niezbyt zajmującymi obowiązkami zawodowymi, o czym niektórzy z Was już wiedzą, bo sobie konto niedawno na Instagramie założyłam, by pokazywać, co się u mnie dzieje, kiedy nie dzieje się na blogu. Siedziałam sobie więc w pracy, myśli moje krążyły wokół różnych spraw, a najbardziej to mnie ciągnęło w tych myślach w stronę szycia. Niewiele się zastanawiając, wzięłam małe żółte kwadratowe karteczki z przylepcem, cienkopis i nabazgrałam sobie sukienkę. No i kiedy ją już zwizualizowałam, to tak mi się spodobała, że postanowiłam sobie ją uszyć. DSC09586DSC09582DSC09590

Za bazę posłużyła mi sukienka z wykroju 121 z Burdy 11/2012. Tym razem jednak zabrałam się do rysowania, krojenia i szycia porządnie, bo zależało mi na idealnym dopasowaniu sukienki (niby zawsze mi zależy, ale nie zawsze mi się chce, a i rezygnacja z szycia modeli próbnych powoduje, że czasami znacznie trudniej osiągnąć zamierzony efekt, zwłaszcza kiedy nie stopniuje się wykroju, tylko poszerza albo zmniejsza tu i ówdzie). Ten wykrój miałam już przetestowany, wiem więc, że rozmiar 38 jest miejscami dla mnie za duży. Z grubsza sprowadza się to do tego, że w pionie powinnam go zachować, a w poziomie zmniejszyć do 36. I tak też zrobiłam, dopasowując podkroje pach do rozmiaru 38, bo w mniejszy moje nieco napakowane ramiona by nie weszły. Wydłużyłam też górną część sukienki o 1 cm, żeby talia wypadała idealnie w pasie. Od siebie już dodałam kształt dekoltu, skróciłam i poszerzyłam rękawy w ich dolnej części, by móc potem wciągnąć w nie gumkę oraz dodałam kokardki, żeby było słodko i uroczo. A z wykroju 116 B z Burdy 8/2013 ściągnęłam pomysł na przesunięcie linii ramienia na plecy. Aha, nie wykańczałam sukienki podszewką, bo rozważam doszycie do niej halki z warstwą tiulu. Ale to kiedyś w bliżej nieokreślonej przyszłości. DSC09594DSC09593DSC09598DSC09620

Sukienkę uszyłam z nie wiadomo czego, ale sztucznego, ładnego, lekko naddającego się, o ciekawej fakturze, no i pudrowobrudnoróżowego. To tkanina, którą przywiozłam sobie z wakacji od tej miłej pani ze sklepu w Wejherowie, o której niedawno wspominałam. Tak się nam dobrze gawędziło, że pani za grosiki dosłownie dodała mi (przynajmniej ja sobie to tak tłumaczę) do tego, co potrzebowałam, końcówkę materiału z belki. Przy szyciu sukienki mogłam więc zaszaleć, a i mam nadzieję, że wystarczy mi go jeszcze na spódniczkę. DSC09610DSC09602DSC09601

I to tyle opowieści. Pozdrawiam serdecznie, Kasia!

error

0 thoughts on “Sukienka z kontrafałdami

  1. Ale śliczna, Kasiu cudownie ją dopracowałaś, wygląda bardzo elegancko i szykownie. Materiał znam, szyłam z niego białą sukienkę i czerwoną dla córki, przyjrzałam się na zbliżeniu to princessa , mam skrojoną jeszcze jedną sukienkę ale brakło mi kawałka i czekam na dostawę. Jest to poliester ale dobrze się nosi i nic się z nim nie robi, chyba że się zaciągnie. Narobiłaś mi wielkiej ochoty na sukienki, jak ją obejrzałam to koniec muszę się zabrać za szycie. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Dziękuję! Tak się cieszę, że Ci się podoba! Powiem Ci, że jestem z niej bardzo, ale to bardzo, zadowolona i tak mi się zdaje, że z tego dopracowanego przeze mnie wykroju to ja będę szyć więcej sukienek. Raz że pójdzie szybciej, bo forma już jest, a dwa – uniknę nieprzyjemnych historii związanych z niedopasowaniem wykroju do sylwetki. To będzie taki model do szybkich akcji ;).
      Bardzo mnie cieszy, że rozpoznałaś ten materiał, bo przynajmniej już teraz wiem, co to jest i będę wiedziała, jak się z nim obchodzić. A jak Ci narobiłam ochoty na sukienki, to nie masz już wyjścia i rzeczywiście musisz do uszycia jakiejś przysiąść :D.
      Pozdrawiam serdecznie!

  2. Kasiu sukienka slczna i slicznie Ci w tym kolorze, wolę Cię w takim pastelowym brudnym różu niż w beżu jednak. Fason sukienki ponadczasowy, który bardzo lubię. Pomyliłam się jednak co do wykroju, myślałam , że to ten z wrześniowej burdy, mówię o górze, zmylił mnie kształt dekoltu. Ja właśnie powieliłam górę sukienki w kolejnym projekcie, bo dla mnie leży jak ulał, tylko sobie dół doszyłam z innej. Moja to taka wyjściówka jest bo srebrno różowa, ale kiedy ja zrobię zdjęcia to sama nie wiem. Mam już tyle uszytych znowu rzeczy, że zła jestem bo staram się zrobić fotki zanim je zacznę nosić, bo lubię na fotkach takie nie śmigane jeszcze uwieczniać 😀 a tu zdjęć nie ma jak zrobić i w rzeczach nie chodzę … głupota trochę, ale co zrobić ja tak mam, najpierw fotki a później już z czystym sumieniem nakładam 🙂
    Twoja sukienka bardzo mi się podoba i musze pomyśleć o takim swobodnym egzemplarzu , który na co dzień można nosić !
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Beatko, pięknie dziękuję! Ja też wolę się w takim odcieniu, ale nie wiem, jak to jest, że czasami, mi w ręce coś innego wpadnie. Raz na jakiś czas po prostu muszę chyba spróbować 😉. Mi właśnie u Ciebie tak się spodobał ten dekolt, że postanowiłam wyrysować sobie podobny u siebie, bo sukienki z takim jeszcze nie miałam. Chwilowo podoba mi się najbardziej ze wszystkich, które teraz mam. Jak Ty masz srebrnoróżową kieckę, to ja Ci już teraz będę jej zazdrościć. Brałabym w Ciemn taką 😀. A z noszeniem ubrań i robieniem zdjęć to ja mam bardzo podobnie, aczkolwiek czasami oczekiwanie na ładną pogodę, zwłaszcza w tym roku, wystawia mnie na taką próbę, że się w końcu poddaję. No bo ileż można czekać? W każdym razie to dla mnie w ogóle nie ma nic wspólnego z jakimś tam dziwactwem czy coś.
      Pozdrawiam i życzę słońca w takim razie 🙂.

  3. Cześć,
    Świetnie leży! A te kontrafałdy – jak cudownie się one układają. Ten materiał jest wręcz idealny do tego typu wykrojów.
    Świetna jest tak sukienka. I te rękawy. Nie mogę się napatrzeć!
    Pozdrawiam,
    Kasia

    1. Kasiu, jest mi bardzo miło i cieszę się, że sukienka Ci się podoba. Udało mi się na szczęście wyobrażenie z kartki idealnie zwizualizować i osiągnąć taki efekt, jaki był moim zamiarem 🙂.
      Pozdrawiam!

  4. Piękna sukienka, bardzo Ci w niej do twarzy! Świetnie wg mnie dopracowałaś szczegóły… Lubię patrzeć na Twoje dzieła, chociaż komentowanie jest dość monotonne… nic tylko świetna robota 😉

  5. Ale sobie śliczną sukieneczkę wymyśliłaś, bardzo wdzięczna 🙂 Ładnie się te kontrafałdy układają, w ogóle ciekawy fason. Nie wiem jak to się dzieje że jak wpadam do sklepu to rzadko kiedy udaje mi się skupić na jednobarwnych tkaninach, szukam ciągle wzorów, a później okazuje się że trudno je zestawić z resztą garderoby. Ten kolor i tkanina, których użyłaś wyglądają tak elegancko i stonowanie, że nie ma wątpliwości – będą uniwersalne. Wielki plus.
    A w ogóle powinnam Ci podziękować, bo od kiedy napisałaś o sklepiku w Gdyni, to tak mi dziurę w głowie wierciło że w końcu się zorganizowałam i wpadłam tam pooglądać . No faaaajnie było, zakupy na razie minimalne zrobiłam, ale obiecałam sobie przemyśleć ofertę sklepu vs. swoje potrzeby/zachcianki tkaninowe przed następną okazją 🙂
    Pozdrawiam 🙂

    1. Bardzo dziękuję! Wiesz, że ja często też tak mam z tymi wzorzystymi tkaninami? Tzn. w pierwszej kolejności rzucam się na takie, ale najczęściej jednak zdrowy rozsądek, czyli tak naprawdę słabo rozwinięta umiejętność łączenia wzorów i kolorów w jednym ubiorze bierze górę i ostatecznie wybieram najczęściej jakieś jednolite tkaniny. Na odrobinkę szaleństwa pozwalam sobie w letnich sukienkach, bo te najczęściej zestawia się tylko z butami, więc jest nieco łatwiej 😉.
      Cieszę się, że zajrzałaś do sklepu i mam nadzieję, że nie będziesz zawiedziona! Sama lubię trafiać do takich polecanych i sprawdzonych miejsc.
      Pozdrawiam serdecznie 🙂.

  6. Kasiu, piękną sobie sukienkę wymyśliłaś, a realizacja jest wzorowa. Od razu skojarzyłam dół sukienki :-). Wyglądasz w niej uroczo, dziewczęco i tak subtelnie. Pozdrawiam serdecznie.

    1. Monika, bardzo dziękuję! Kontrafałdy chodziły już za mną od dawna, bo i od dawna takiego dołu nie szyłam, a ponieważ miałam całkiem sporo materiału, postanowiłam to wykorzystać. Zwykle kupuję 1,5-2 m, a teraz miałam prawe 3! Mogłam poszaleć 🙂.
      Pozdrawiam ciepło!

  7. Śliczna sukienka, świetnie Ci dobrze w tym kolorze – widoczne to już było przy okazji eleganckich spodni w podobnym kolorze – strzał w dziesiątkę 🙂 Zaprojektowałaś bardzo kobieca sukienkę i tak w niej się prezentujesz 🙂 Kokardki super, delikatne i dodają uroku całości, muszę coś w tym temacie pomyśleć 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Ada, bardzo Ci dziękuję za te miłe słowa! Bardzo przyjemnie mi czytać, że sukienka Ci się podoba i odnajdujesz w niej wszystko to, co chciałam, żeby sobą reprezentowała. Bardzo się cieszę z takiego jej odbioru 🙂.
      Pozdrawiam serdecznie!

  8. Najlepsze są te ubrania ,które sama sobie wymyślisz, wyrysujesz, dopasujesz. Dużo szyję z burdy, ale coraz częściej rysuję sobie sama, najczęściej wspomagając się podstawowymi formami ,które przerabiam. Twoja sukienka jest wyjątkowa i wygodna właśnie dlatego ,że sama sobie sobie leży. Też mam uszyte dwie bluzki gdzie formy robiłam sama tylko zdjęć się nie mogę doprosić.
    Pozdrawiam Ania:)

    1. Aniu, wszystko, co piszesz, to prawda! Jednak trud włożony w przygotowanie formy dokładnie pod swoje wymiary i upodobania procentuje. O ile jeszcze dzianiny zniosą te drobne różnice, to w ubraniach z tkaniny taki rozjazd będzie już raczej widoczny, zwłaszcza jeśli szyje się dopasowane ubrania. Bardzo się cieszę, że sukienka Ci się spodobała 🙂. Pięknie dziękuję za komentarz!
      Pozdrawiam serdecznie!

  9. Bardzo dziewczęca ta sukienka. Pudrowy róż to ostatnio jeden z moich uochanych kolorów (szkoda tylko, że nie mam na składzie takiej tkaniny za bardzo). A te kokardki na rękawach to fantastyczny detal!
    Oj wiem, o czym mówisz z tym „nie za bardzo mi się chce dopasowywać”. Chociaż jak się już zmusimy, to efekt jest przerewelacyjny. Tak jak u Ciebie teraz 🙂

    1. Bardzo lubię taki fason sukienek, bo odnoszę wrażenie, że jest on jednak nieco mniej zobowiązujący niż ołówki. A róż i kokardki dodają tyle słodyczy, że sukienka rzeczywiście od razu wygląda na bardziej dziewczęca niż kobiecą. Trzeba uważać, żeby nie przesadzić 😉.
      Dziękuję za odwiedziny i komentarz. I pozdrawiam serdecznie 😊.

  10. Śliczna sukienka. Lubię takie fasony – kobiece, ale też i dziewczęce. Bardzo ładnie Ci w tym delikatnym kolorze. A troczki na dole rękawów wiązane na koardki to taka wisienką na torcie.

    1. Dziękuję bardzo 🙂. To jedna z niewielu sukienek, które uszyłam w tym roku i bardzo się cieszę, że się podoba. Tak właściwie to te wiązania są jedyną ozdobą, bo cała reszta jest bardzo klasyczna. Kolor też jest spokojny, więc sukienka sprawdzi mi się pewnie przy wielu okazjach. A w ogóle to lubię różowy w rozmaitych odcieniach 😀.
      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *