Wełniana kurtka na powitanie bardzo wczesnej wiosny

Ostatni tydzień poświęciłam przygotowaniom na nadejście wiosny. Takiej chłodniejszej, ale słonecznej. Jak napisałam w poprzednim poście, tak uszyłam. Coś trudniejszego niż bluzkę czy spódniczkę, ale nie tak trudnego, jak się spodziewałam. Uszyłam kurtkę, wełnianą, dokładnie taką, jaką ujrzałam na okładce styczniowej Burdy (model 104 A). Właśnie ona skradła moje serce i duszy kawałek też.

Wbrew obawom szyło się ją tak łatwo, że ja robiłam to, jedną nogą obsługując pedał od maszyny, a drugą zawracając pędzącą na mnie dziko ciuchcię 😉 Bo tym razem nie szyłam po nocach, kiedy Młody śnił o autach i lokomotywach, ale razem z nim, popołudniami, jedną część swego jestestwa poświęcając maszynie, a drugą zabawom i figlom z Misiakiem.

Zżymałam się na liczbę elementów, którą musiałam przerysować, wyciąć, potem znowu wyciąć, podkleić i zszyć, ale tak naprawdę to dzięki temu ta kurtka tak mi się spodobała. Dzięki asymetrycznemu przodowi też. DSC00468

Kurtkę uszyłam ze stosunkowo cienkiej wełny kostiumowej. W opisie szycia Burda kazała podkleić wszystkie elementy oprócz dolnej części pleców. Podkleiłam je jednak, bo bez tego ta część nie układała się najlepiej. Wydłużyłam też rękawy o 2 cm, bo burdowe są dla mnie zawsze za krótkie. DSC00495

Początkowo miałam podszyć kurtkę pikówką i uczynić z niej zimówkę, ale ostatecznie zrezygnowałam. Po pierwsze dlatego, że ta wełna raczej by tego nie utrzymała i się zdefasonowała. A po drugie okazało się, że rozmiar 38 w tym modelu jest bardzo dopasowany. Tak bardzo, że między mnie a kurtkę już niewiele się wciśnie.

I z wykroju, i z własnej roboty jestem zadowolona. Kiedy nadejdzie już odpowiednia pora, ta kurteczka będzie moim ulubionym okryciem. DSC00477

A żeby nie było tak zupełnie kremowo, „pokolorowałam” kurtkę podszewką. DSC00497

error

0 thoughts on “Wełniana kurtka na powitanie bardzo wczesnej wiosny

  1. Jestem pod OGROMNYM wrażeniem Twojego nowego wyczynu : ). Perfekcyjnie odszyta w każdym calu : ). U mnie wczoraj nastąpił pierwszy prawdziwy atak zimy tej zimy i mnie zasypuje ; ). Od wczesnych godzin porannych bujałam się po urzędach,wróciłam do domu w średnim nastroju ale jakkolwiek to zabrzmi : Twoja kurtka poprawiła mi humor : ))). Ciekawa jestem co teraz planujesz ? Posyłam śnieżne pozdrowienia : ).

    1. Nie wiedziałam, że swoim szyciem mogę wpływać na czyjś nastrój! Bardzo się cieszę, że poprawiłam Ci humor. Mój się tez od razu poprawił 🙂 W najbliższych planach mam jeszcze spódniczkę (czarną ołówkową, bo takiej nie mam), sukienkę (znowu!) i upominek dla pewnej małej księżniczki z okazji pierwszych urodzin, ale, kurka, jeszcze nie wiem, co to będzie. Nie martwię się jednak o natchnienie – samo przyjdzie, byle w porę 😉 Nie wiem, czy zrealizuję to w tej kolejności czy innej. Się okaże. Żółwik 😉

  2. Bardzo ładna. Nie wiem czy ja bym dała radę uszyć. Jakoś boję się tych podszewek. No niby to pod spodem i nie widać, ale jakoś mam dystans. Do tej pory tylko w spódnicy wszywałam :p

    1. Pierwszy raz był był dla mnie nieco stresujący, ale z każdą kolejną podszewką czuję się coraz pewniej 😉 Najtrudniej i tak się przełamać.

  3. No namówiłaś mnie i mam już skrojoną tą kurtkę i chyba najgorsze za sobą:) bo z tylu elementów jeszcze chyba nic nie szylam. Twoja kurteczka wygląda rewelacyjnie!

    1. Dzięki! Nigdy nie szyłam z pikówki, więc ciężko mi się wypowiadać. Mogę tylko napisać, że ten model jest mocno dopasowany i moim zdaniem dobrze go szyć z tkaniny, która nie jest zbyt sztywna i będzie się miękko układać na rozmaitych krągłościach i wgłębieniach 😉 Jeśli Twoja pikówka taka jest, to czemu nie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *