bluzki/koszule,  DAMSKIE

Bluzki koszulowe ze wspólnym (różowym) mianownikiem

Nie żebym jakąś tam marudą była albo oczekiwała od życia zbyt wiele, ale kiedy tak rozmawiałyśmy sobie ostatnio z koleżankami na szkoleniu, szyjąc nasze piękne płaszcze, i sięgnęłyśmy pamięcią do hen hen odległej już dość przeszłości, uzmysłowiłyśmy sobie, że kiedyś z okazji pierwszego dnia wiosny to się dziatwa przebierała, bo przecież dzień wagarowicza był, a o kurtkach zimowych to już dawno nikt nie pamiętał. Tak było. No i teraz sytuacja jest taka, że ten pierwszy dzień wiosny nam już właśnie przez ramię zagląda, a tu jakby ciemno, zimno i śnieg sypie w najlepsze. I ja bym chciała nieśmiało zwrócić tej zimie uwagę, że jak na mój gust i moje potrzeby to właściwie już za taką pogodę dziękuję, wystarczająco się tą aurą nasyciłam, więc z całą stanowczością chciałabym ją grzecznie pożegnać i zrobić miejsce kwitnącej pani.

Bo proszę ja was, ja jestem bardzo odpowiednio przygotowana, można rzec – w pełnym rozkwicie i ze wszystkimi należytymi honorami tę wiosnę przywitam. Bluzkę znaczy się sobie uszyłam w piękny kwiecisty wzór i do tego jeszcze różowy. Bo to jest tak, że bluzki lubię, koszulowe to nawet bardzo i tak się składa, że takich bluzek mam więcej niż t-shirtów. I wcale nie jest tak, że jak bluzka z kołnierzykiem, to musi być zaraz jakaś biała biurowa koszula (choć takie też bardzo lubię). Może być, jaka tylko chcesz. Więc moja jest w kwiaty. Poza tym ma wszystkie elementy klasycznej bluzki koszulowej: stójkę, kołnierzyk, szeroki mankiet i rozcięcia w rękawach wykończone domkiem.

A potem to sprawy potoczyły się szybko, bo po uszyciu mojej kwiecistej bluzki zachciało mi się kolejnej. Model miałam już od jakiegoś czasu upatrzony, a wyszłam z założenia, że idąc za ciosem i powtarzając po chwili te same czynności, uszyję ją błyskawicznie. W przypadku tej różowej o wyborze zadecydowało to marszczenie z przodu. A ono bardzo, ale to bardzo dobrze sprawdza się w przypadku takiej sylwetki jak moja. Tak, jak podejrzewałam, szycie poszło mi błyskawicznie. Sama zaś bluzka, dzięki temu, że materiał jest miękki i cienki, choć tu na zdjęciach zapięta niemalże pod samą szyję, przyjemnie mnie otula, a marszczenie stanowi delikatną, a jednocześnie bardzo wyrazistą ozdobę.

Metryczka:

Bluzka w kwiaty

Bluzka różowa

  • Model 0697, zwana również Matyldą z marszczeniem, ze strony papavero.pl
  • Rozmiar: 38 (wzrost 174)
  • Materiał: bawełna plumeti ze sklepfastrygi.pl

komentarze 4

  • Szyję...bo kocham i potrafię

    Obie bardzo mi się podobają, choć ta kwiecista skradła moje serce w większej mierze 😀 może dlatego, ze ja kołnierzyki uwielbiam i stąd ta moja skłonnośc bardziej 😀 Kasiu ja tez koszulowa jestem i mam nadzieję, ze niedługo o kilka uzupełnię moją szafę.
    Pozdrawiam ciepło 😘

    • Kasia

      Ta kwiecista jest taka świetlista, no i same kwiaty są super! Od razu kojarzy się z ciepłem, latem i samymi przyjemnymi rzeczami. Mam jeszcze koszulę w pasy do pokazania i jeszcze jedną w planach do uszycia. Czekam na Twoje, bo zawsze mnie czymś zainspirujesz. Koszule rzadzą ✌.
      Buziaki 😘

  • Szwaczka_pl

    Kasiu, kwiatowa jest zjawiskowa. Bardzo przyciąga wzrok. To spasowanie wzoru i to jak Ci w niej pięknie! No można by pomyśleć, że to lato, tak w tych sandałach pomykasz 🙂 Druga też fajna, to marszczenie robi robotę.

    • Kasia

      To był schyłek lata, prawdę mówiąc, że ja w tych sandałach. Choć jak się tylko zrobi powyżej 15 stopni i potrwa to tak z tydzień, to zaraz z buciorów w odkryte buciki przeskoczę. Też mi się bardzo ta bluzka w kwiaty podoba. Na tyle mocno, że nie trzymam jej w szafie na specjalne okazje czy po prostu wyjścia do ludzi, a pomykam w niej codziennie po domu na zmianę z innymi bluzkami. Bardzo Ci dziękuję za te wszystkie miłe słowa!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *